Koniec atomu w Niemczech

Rafał Zasuń, Bartosz Wieliński

31.05.2011 aktualizacja: 2011-05-30 21:05
Niemiecki rząd zdecydował, że wyłączy wszystkie elektrownie atomowe do 2021 r. To może być szansa dla polskich firm energetycznych, ale dla polskich konsumentów to złe wieści

Decyzję ogłoszono w poniedziałek, ale spodziewano się jej od kilku tygodni. Energetyka atomowa jest bowiem w Niemczech bardzo niepopularna. Po awarii w elektrowni atomowej w Fukushimie rząd zdecydował się przyspieszyć zamykanie siłowni jądrowych. Początkowo planowano, że będą mogły działać do 2030 r., ale obawa przed niezadowoleniem obywateli sprawiła, że rząd Angeli Merkel przyspieszył ich zamknięcie. Powrócił w ten sposób do planów poprzedniego kanclerza Gerharda Schrödera. W lipcu projekt odpowiedniej ustawy trafi do Bundestagu.

– Niemcy potrzebują „nowej architektury” w dziedzinie zaopatrzenia w energię elektryczną – mówiła w poniedziałek w Berlinie kanclerz Angela Merkel. – Chcemy, aby energia elektryczna przyszłości była bezpieczniejsza, a jednocześnie opłacalna i pewna – dodała.
Podstawą decyzji politycznych jest raport „komisji dziesięciu mędrców” (byłych polityków i ekspertów), która uznała, że w ciągu dziesięciu lat Niemcy są w stanie zastąpić prąd z reaktorów energią ze źródeł odnawialnych.
– Jesteśmy przekonani, że nasze propozycje nie są obciążeniem, lecz szansą dla Niemiec. Możemy oczekiwać szerokiej współpracy społeczeństwa w tej kwestii – mówił na konferencji prasowej szef „komisji mędrców”, były niemiecki minister środowiska Klaus Töpfer. Dodał, że odejście od energii atomowej należy przeprowadzić tak, by nie spowodowało ono znaczącego wzrostu kosztów energii elektrycznej dla indywidualnych odbiorców, a także osłabienia konkurencyjności niemieckiej gospodarki. Do 2020 r. udział energii odnawialnej w zużyciu prądu w Niemczech ma wzrosnąć z obecnych 17 do 35 proc. Zdaniem Töpfera Niemcy nie mogą też być importerem energii.
Przemysłowcy: Nie będzie tak łatwo i tanio
Jednak możliwość bezkosztowego odejścia od atomu kwestionuje niemiecki przemysł – główny konsument energii. Według BDI, największej organizacji niemieckich przedsiębiorców, koszty zamknięcia elektrowni atomowej będą dla przedsiębiorców dwukrotnie wyższe, niż przewiduje rząd. Hurtowe ceny prądu wzrosną o 30 proc., a niemiecki konsument energii zapłaci za tę decyzję aż 33 mld euro.
– Niemcy jako kraj przemysłowy są zagrożone. Rezygnacja z energetyki atomowej to spore ryzyko. W tej decyzji zbyt wielką rolę odegrały emocje – mówi Dieter Zetsche, szef koncernu motoryzacyjnego Daimler. Niemiecka agencja sieci energetycznych przestrzega z kolei, że już zimą w Niemczech dadzą się odczuć niedobory prądu, bo po katastrofie w Fukushimie natychmiast wyłączono z sieci siedem najstarszych reaktorów. Prądu będzie brakować w południowo-zachodnich Niemczech. Najbardziej zagrożony jest Frankfurt – centrum finansowe kraju i siedziba jednej z największych giełd świata. Właśnie dlatego koszty ewentualnej awarii sieci pójdą w miliardy euro.
Decyzję niemieckiego rządu skrytykował też Andreas Carlgren, minister środowiska jednego z najbardziej „zielonych” krajów Europy – Szwecji. – Niemcy ryzykują, prowadzą bardzo niezrównoważoną politykę. Prawdopodobnie następstwem będzie wzrost importu energii produkowanej w siłowniach atomowych we Francji oraz wzrost znaczenia paliw kopalnych, zwłaszcza węgla.
– Nasi politycy miotają się od ściany do ściany – mówi menedżer jednej z niemieckich firm energetycznych. – Jak w 2009 r. był kryzys gazowy w związku z Ukrainą, to się mówiło o odejściu od energetyki gazowej. Jak jest awaria w Fukushimie, to się okazuje, że trzeba odchodzić od atomu – narzeka.
Czy zastąpienie energii atomowej prądem ze źródeł odnawialnych jest możliwe? – Wszystko jest możliwe, jest tylko pytanie o koszty – mówi niemiecki menedżer. Energetyka odnawialna w Niemczech korzysta z systemu gwarantowanych przez państwo cen, wyższych niż energetyka konwencjonalna. Kilka dni temu WV Stahl, związek niemieckich hut, wyliczył, że w związku z tym plany rządu w dziedzinie energetyki odnawialnej będą kosztować niemieckich metalurgów 400 mln euro rocznie z powodu owych wyższych cen. Tymczasem ich konkurenci – huty brazylijskie, ukraińskie czy amerykańskie – takich ekstra wydatków nie mają.

Niemiecki atom a sprawa polska
Co decyzja niemieckiego rządu oznacza dla Polski? Jeśli szybko wybudujemy własne nowe elektrownie i powstaną nowe interkonektory do Niemiec, to możemy myśleć o eksporcie energii do Niemiec, tak jak robi to czeski CEZ – mówi jeden z polskich menedżerów. – Ale na razie wygląda na to, że sami będziemy mieli problem z deficytem mocy, bo polskie elektrownie są budowane głównie na papierze – dodaje.
Gorzej z konsumentami – większość prognoz mówi, że wraz z powstawaniem jednolitego europejskiego rynku energii ceny w Polsce będą się dostosowywać do cen niemieckich, bo prąd płynie tam, gdzie jest droższy. Wyższe ceny w Niemczech oznaczają, że mocniej wzrosną także ceny w Polsce.

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,9696034.html

Post a comment or leave a trackback: Trackback URL.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: